lipca 19, 2018

Aliexpress Haul #2 | Akcesoria do zdobień paznokci, sztuczne rzęsy i zalotka do rzęs.

Aliexpress Haul #2 | Akcesoria do zdobień paznokci, sztuczne rzęsy i zalotka do rzęs.

Pora na kolejny post z zakupami z Aliexpress. Niektóre rzeczy, które dzisiaj zobaczycie szły kilka miesięcy i trochę trwało zanim zebrałam je wszystkie, aby móc coś napisać. Jedna przesyłka szła tak długo, że byłam pewna, iż zaginęła. Tak jak ostatnio do każdej rzeczy dodam link z przedmiotem na wypadek, gdyby komuś coś się spodobało. Tym razem nie będę przeliczać cen na złotówki, ponieważ kurs waluty ulega zmianie, poza tym sprzedawcy często dają promocje i niektóre rzeczy kosztują teraz mniej, niż wtedy gdy je zamawiałam.


Pierwszy wpis na blogu z tej serii znajdziecie tutaj. Pisałam też o lakierach hybrydowych z Aliexpress Rosalind, które nadal sprawdzają mi się bardzo dobrze :)



Aliexpress Haul zakupowy








Sztuczne rzęsy Zestaw 5 par

Sztuczne rzęsy są bardzo popularne na Aliexpress ze względu na dobrą jakość i niską cenę. Mój zestaw składa się z 5 identycznych par i charakteryzuje je krótka (jak na aliexpress) długość rzęs. Długo szukałam rzęs o długości nie większej niż 0,8mm, ponieważ te o długości 1cm i większej potrafią bardzo przeciążyć makijaż oka. Rzęsy są bardzo wygodne w noszeniu, pasek nie jest sztywny i łatwo się je nakłada, a dzięki temu, że nie mają widocznego, czarnego paska, można je dowolnie skrócić. Efekt jaki dają możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej.
Cena: 0,60 $




Sztuczne rzęsy

Tym razem nie jest już tak dobrze... Rzęsy prezentują się pięknie na zdjęciu i w pudełku, ale na oku wyglądają jak włochata szczota. Próbowałam jak najlepiej uchwycić na zdjęciu jak rzęsy wyglądają z boku - nie dość, że są krzaczaste, to jeszcze pojedyncze włoski odstają w każdą stronę i są pozaginane. To jedyna rzecz, której nie polecam, mi ten egzemplarz posłuży do zdjęć na insta i bloga, a opakowanie świetnie sprawdzi się do przewożenia innej ulubionej pary rzęs ;)
Cena: 2,91 $




Stempel i silikonowe, żelowe gąbki

Wcześniej zamawiałam jednokolorowy stempel do paznokci na allegro, jednak jakość gąbki nie pozwalała na odciśnięcie wzoru z płytki. Tutaj całość jest przeźroczysta, więc dokładnie widzimy gdzie dokładnie odbije się wzorek, a do silikonowej końcówki bardzo dokładnie „przykleja” się wybrany wzór. U innego sprzedawcy dokupiłam dodatkowo przeźroczyste, silikonowe gąbeczki, ponieważ po kilkukrotnym czyszczeniu oryginalnego stempla zauważyłam, że silikon nie transferuje już tak dobrze wzorów z płytki.
Cena: 1,16 i 0,83 $


Płytki do stempli

Płytki z wzorami do stempli pochodzą z oficjalnego sklepu Born Pretty. Na próbę zamówiłam dwie, ale na pewno zamówię jeszcze inne. W sklepie mają też duży wybór większych płytek, naklejek i stempli, ale trzeba uważnie patrzeć, bo nie wszystkie ich przedmioty mają darmową dostawę do Polski.
Cena: 0,96 i 0,84 $



Naklejki wodne

Akcesoria do zdobień paznokci to chyba najbardziej opłacalny asortyment na Aliexpress :) Z naklejkami bywa różnie, te tańsze na allegro z reguły nie chciały się przyklejać lub były za twarde, aby je dopasować do paznokcia. Naklejki od tego sprzedawcy sprawdzają się świetnie, szybko i łatwo przyklejają się na płytkę, do tego bardzo ładnie wyglądają :)
Cena: 0,39 $




Zalotka do rzęs

Przyznaję, że zalotkę kupiłam głównie ze względu na wygląd – jako akcent do zdjęć typu flat lay. Na zdjęciach wyglądała na dużo jaśniejszy odcień różowego złota, w rzeczywistości ma odcień intensywnej miedzi. Jej wykonanie jednak bardzo mnie zaskoczyło i posłuży mi też jak zapas (na wypadek gdyby moja się zepsuła).
Cena: 1,41 $
Link: Zalotka w kolorze miedzianym





Coś zwróciło Waszą uwagę? Tak jak ostatnio możecie pisać co Wy fajnego zamawiacie na Aliexpress :)

lipca 11, 2018

Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły

Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły

Co jakiś czas wrzucam na bloga listę ulubieńców, ale spośród wielu kosmetyków, które używam zdarza mi się czasem trafić na jakiś niewypał. Dzisiaj opowiem o 6 kosmetykach, które okazały się totalną klapą, są po prostu przeciętne lub po prostu nie spełniły moich wymagań. Niektóre, z nich są znane wśród urodowej blogosfery, a niektóre widziałam po raz pierwszy i z ciekawości po nie sięgnęłam. Znajdą się tutaj po równo kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne. Zaczynamy!





Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły


Collection 2000, Lasting Perfection korektor 01 Fair

Ten osławiony korektor był na mojej „wish liście” odkąd zaczęłam interesować się makijażem. Kryjący, wodoodporny,długotrwały... naczytałam i naoglądałam się o nim bardzo dużo, a kiedy nadszedł upragniony moment i miałam go już w swojej ręce narodziło się pytanie „ Naprawdę? O co tyle szumu?”. Korektor chciałam stosować głównie pod oczy, ale nie bardzo się do tego nadaje. Dopiero przy dwóch warstwach potrafi coś tam zakryć z moich sińców, nie ma też mowy o długotrwałym makijażu, bo po kilku godzinach pigment gdzieś znika i przebijają żyłki.


Maybelline Master Prime, Baza zmniejszająca widoczność porów

Nie pamiętam czy widziałam ją na jakimś filmiku urodowym czy na blogu, pamiętam jednak, że opinie na jej temat były pozytywne (również w komentarzach). Chwyciłam ją na promocji -50% w rossmanie i bardzo żałuję, że nie poczytałam o niej wcześniej chociażby na wizażu. Jest to produkt, który nie robi nic. Nie przedłuża trwałości makijażu, nie minimalizuje widoczności porów, nie ułatwia rozprowadzania podkładu, ponadto makijaż twarzy wygląda gorzej na bazie niż bez niej.


Colourpop, Ultra Matte Liquid lipstick, Times Square i Clueless

Kolejny bardzo popularny i uwielbiany głównie w USA kosmetyk. Duże oczekiwania zamieniły się w jeszcze większe rozczarowanie. Pomadki chwilę po nałożeniu na ustach ciemnieją i odbiegają kolorem od świeżo nałożonej warstwy. Ładnie zastygają na mat, ale trzymają się tylko do pierwszego posiłku lub picia. Wysuszają usta i zjadają się fatalnie, nie da rady nałożyć kolejnej cieniutkiej warstwy i to jest ich największą wadą.




Biotaniqe, łagodny żel do mycia twarzy

Przechodzimy do pielęgnacji i na pierwszy ogień idzie żel do mycia twarzy Botaniqe. Odświeżający, delikatny, wygładzający i odświeżający skórę – takie zachwyty można wyczytać o nim w internecie. U mnie żel co prawda oczyszcza skórę, ale pozostawia ją ściągniętą i wysuszoną. Totalnie nie pasuje mi też jego zapach, ale jest to indywidualne odczucie ;)


Dermofuture, Kuracja do twarzy z nanopeptydami i komórkami macierzystymi

Weszłam kiedyś do Hebe z zamiarem zakupu serum AVA z komórkami macierzystymi, ale zauważyłam, że ten preparat jest w promocyjnej cenie i właśnie na niego się zdecydowałam. Już przed użyciem byłam niemile zaskoczona, bowiem serum wypełniało tylko ¾ buteleczki... Nie mam pojęcia czy wszystkie kosmetyki producenta tak wyglądają, czy ktoś wcześniej otworzył i używał serum. O ile poprzednie produkty powodowały negatywne odczucia, to ten jest mi zupełnie obojętny. Nie zaszkodził, ale też nie wpłynął pozytywnie na wygląd skóry.


Anwen, Maska do włosów średnioporowatych

Masce na pewno poświęcę osobny post, tymczasem ponarzekam trochę tutaj. Po sporych zachwytach zdecydowałam się na maskę przeznaczoną do włosów średnioporowatych. Poza opiniami przekonała mnie formuła bez silikonów oraz ciekawy skład. Masaka jest niby ok, ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, ale niestety jej zapach jest dla mnie sztuczny i duszący. Miałam nadzieję na efekt wow, a maska działa nie lepiej niż dużo tańsze maski Kallos.


Anwen maska do włosów, biotaniqe żel do twarzy, maybelline master prime



Znacie któregoś z moich bubli? Jakie było Wasze największe rozczarowanie kosmetyczne ostatnich miesięcy?

lipca 05, 2018

Promienna, rozświetlona cera na 3 sposoby | Golden Rose Make-Up Primer Luminous rozświetlająca baza pod makijaż

Promienna, rozświetlona cera na 3 sposoby | Golden Rose Make-Up Primer Luminous  rozświetlająca baza pod makijaż

Nigdy nie byłam wielką fanką rozświetlenia cery. Trochę późno sięgnęłam po swój pierwszy rozświetlacz, nigdy też nie byłam zachwycona taką metodą makijażu jak strobing. To trochę dziwne, bo od zawsze kocham błyszczący, satynowy i brokatowy makeup na oczach, natomiast cera musiała pozostać nieskazitelnie matowa. Jako nastolatka błędnie przypisywałam sobie cechy skóry tłustej, poza tym uważałam, że jeśli trwały makijaż to tylko i wyłącznie bez jakiegokolwiek błysku. Myślę, że do rozświetlonej cery trzeba po prostu dojrzeć i tak oto po raz pierwszy stałam się posiadaczką rozświetlającej bazy pod makijaż. 

Oprócz recenzji przygotowałam też 3 sposoby, jak taką bazą można uzyskać różne efekty rozświetlenia.




Golden Rose Make-Up Primer Luminous


Baza znajduje się w plastikowym opakowaniu z pompką, która bardzo ułatwia wydobycie jej ze środka. Podoba mi się to, że możemy kontrolować ilość wyciskanego produktu, w zależności jak mocno naciśniemy na pompkę. Sama baza ma biały kolor, a po roztarciu daje perłową poświatę. Na pierwszy rzut oka leciutka i płynna konsystencja nie powinna stanowić problemu, ale przy rozcieraniu można wyczuć, że stawia mały opór i tępo sunie po skórze. Stosowana samodzielnie nadaje promienny, młodzieńczy wygląd, a skóra daje wrażenie dobrze nawilżonej. Powiedzmy, że robi z mojej cery jej „lepszą wersje” ;) Baza nie podkreśla suchych skórek i lekko wygładza rozszerzone pory. Nie używałam jej z wieloma podkładami (dokładnie 4 o różnych wykończeniach i formułach), ale z każdym z nich współpracowała bardzo dobrze. Jeśli chodzi o trwałość zauważyłam, że podkłady mniej się ścierają w okolicy brody i żuchwy, na bazie robią się też bardziej plastyczne, co za tym idzie nie zbierają się w zmarszczkach. Podejrzewam za to, że baza troszkę zapycha moją skórę, dlatego nie używam jej codziennie.



3 sposoby zastosowań bazy rozświetlającej


1. Baza pod makijaż

Pierwszym sposobem jest standardowe użycie bazy pod podkład. Jeśli z jakiegoś powodu chcemy zrezygnować z makijażu, możemy zastosować bazę samodzielnie. Optycznie poprawimy wygląd cery i będziemy wyglądać jak tuż po zabiegu kosmetycznym.

2. Płynny rozświetlacz do twarzy i ciała

Bazę rozświetlającą można używać jako delikatny płynny rozświetlacz nakładany na podkład (przed przypudrowaniem) lub na ciało. W zależności od samej bazy możemy uzyskać w ten sposób ekstramalny błysk lub subtelny blask i poczucie wypoczętej, zdrowej skóry (np. przy użyciu tej bazy z Golden Rose). Świetnie to wygląda jeśli na co dzień chcemy naturalnie podkreślić opaloną skórę.

3. Krem rozświetlający

Bazę można też dodać do ulubionego kremu lub podkładu i tym samym nadać skórze świeżości. Trzeba jednak uważać, bowiem podkład w takiej wersji może zmienić swoje właściwości. Nie ma na to jednak reguły i najlepiej testować, testować i testować :)








Macie swoje ulubione sposoby na rozświetloną cerę?

czerwca 30, 2018

AA vegan Fresh Healthy Style | Podkład kryjąco – witalizujący

AA vegan Fresh Healthy Style | Podkład kryjąco – witalizujący

Kontynuując temat kosmetycznych nowości dzisiaj chcę opowiedzieć o pewnym podkładzie. Jak widać po tytule jest to podkład AA, który z założenia ma nadawać skórze świeżość, dobre krycie i zapewnić trwały makijaż twarzy. Muszę Wam powiedzieć, że zawsze wolałam wybierać podkłady w szklanych buteleczkach z szaf makijażowym. Może to dlatego, że fluidy w tubkach kojarzą mi się z moimi makijażowymi początkami, kiedy to właśnie podkłady w takiej formie były najłatwiej dostępne... w kiosku. Do tego mały wybór odcieni, najczęściej pomarańczowych... Od tamtej pory nie mam zaufania do podkładów w tego typu opakowaniu, ale ciekawość wzięła górę. Zobaczmy czy moje uprzedzenia są słuszne czy może coś w tej kwestii się zmieniło.

podkład kryjący, aa vegan, wegańskie kosmetyki, aa podkład 103

AA Vegan, Podkład kryjąco – witalizujący




Mój odcień to najjaśniejszy numerek 103. Ogólnie podkład występuje tylko w 4 odcieniach i jest to zdecydowanie mały wybór. Na plus mogę powiedzieć, że wszystkie mają bardzo ładne żółte podtony i nie zrobią z twarzy pomarańczki. W ofercie marki jest jeszcze wersja matująca do cery tłustej, również o żółtych i beżowych odcieniach. Konsystencja jest bardzo gęsta i trzeba trochę popracować aby ładnie go wtopić z cerą. Ponarzekam tutaj trochę na aplikację podkładu, bowiem sprawiło mi to trochę problemu. Podczas aplikacji gąbka robi dziury i bardzo brzydko rozprowadza fluid, natomiast pędzel flat top robi lekkie smugi. Najlepszym sposobem na niego w moim przypadku jest płaski pędzel lub po prostu wklepanie palcami. Pomimo gęstej konsystencji podkład jest lekki i nie zapycha. To co w nim najbardziej lubię to zdrowa, rozświetlona skóra czyli ostatnio moje ulubione wykończenie. Krycie również jest zadowalające, ale pod warunkiem, że nie wyskoczą mi większe niespodzianki, które wymagają użycie korektora. Podkład można dokładać i zwiększać jego krycie, ale pod warunkiem, że dodamy go w małej ilości.




Podsumowałabym ten podkład jako lepszy krem BB, który sprawdzi się u osób z cerą normalną, suchą i lekko dojrzałą. Wyrównuje kolor skóry, a przypudrowany przetrwa letnie upały. Nie spodziewałam się po nim cudów, ale jak na moje uprzedzenia to sprawdził się nieźle :)

Pamiętacie swój pierwszy podkład? Miałyście jakieś przygody w swoich makijażowych początkach?

czerwca 18, 2018

Przegląd kosmetyków AA | Czyli aktywny tlen, mleczko do mycia ciała, bąbelkowa maseczka do twarzy

Przegląd kosmetyków AA | Czyli aktywny tlen, mleczko do mycia ciała, bąbelkowa maseczka do twarzy

Jakiś czas temu brałam udział w szkoleniu firmy Oceanic znanej głównie dzięki kosmetykom AA. Wiedzieliście, że marka działa już ponad 35 lat? Przyznaję, że ja nie wiedziałam. Poza bliższym poznaniem misji firmy, dowiedziałam się też dużo na temat nowych linii kosmetyków, które już możemy spotkać na sklepowych półkach. Myślę, że spośród tych nowości jest kilka ciekawych produktów, którym warto przyjrzeć się bliżej. Zapraszam zatem do przeglądu wybranych kosmetyków marki AA.




AA Vegan, Wygładzające mleczko do mycia

Roślinne, wygładzające mleczko do skóry suchej i normalnej posiada w składzie m.in. olej ryżowy, wyciąg z białych kwiatów i wyciąg z nasion chia. Składniki te mają nawilżać, odżywiać skórę i zapobiegać utracie wody przez naskórek. Mleczko można używać do mycia ciała oraz jako płyn do kąpieli,  ma zapewnić komfort skórze bez uczucia ściągania i wysuszenia. Produkt z certyfikatem Viva - nie testowany na zwierzętach i bez składników pochodzenia zwierzęcego.



Emulsja do higieny intymnej, nawilżenie i komfort

Jest to produkt bardzo delikatny dla skóry i biozgodny, co oznacza, że jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę. Brakuje w nim mydła, sls, sles oraz barwników. Za to zawiera łagodne składniki takie jak: olej awokado, alantoina i kwas mlekowy, d-pantenol. Wpływa na utrzymanie odpowiedniego nawilżenia, regenerację oraz utrzymanie prawidłowego pH okolic intymnych. Warto wiedzieć, że produkt ten jest wegański.



Maska Detox, mineralizacja + oczyszczanie

Maseczka w tubce, której głównym składnikiem jest islandzki pył wulkaniczny. Znajdziemy tu także węgiel aktywny znany dzięki działaniom oczyszczającym i detoksykującym oraz kwas azelainowy. Maska przeznaczona jest do każdego typu cery, bogata jest w minerały, absorbuje zanieczyszczenia i ujędrnia skórę.

Maska Sebum Control, zwężone pory + wygładzenie

Ta wersja przeznaczona głównie do cery tłustej zawiera w swoim składzie połączenie sody oczyszczonej i papainę (znana z właściwości złuszczających). Maska również oczyszcza, ale również delikatnie złuszcza naskórek, odblokowuje pory i wygładza. W skład maski wchodzi również kwas migdałowy.



Bubble mask, Nawilżenie i świeżość, aloes + zielona herbata

Żelowa maska, która po nałożeniu zamienia się w... pianę. Wersja z aloesem i zieloną herbatą ma nawilżyć, łagodzić podrażnienia oraz zapewnić komfort suchej wrażliwej, zmęczonej skórze. Maseczka zawiera aktyny tlen, który delikatnie musuje i zmienia swoją formułę w pianę tym samym dotlenia skórę i zwiększa wchłanianie składników aktywnych zawartych w maseczce.



Woda micelarna z różą

Wygładzająca woda micelarna nawilża, regeneruje oraz wygładza skórę. Zawiera ekstrakt z róży stulistnej, kwas hialuronowy oraz witaminę E.

Woda micelarna z aloesem

Przeznaczona do cery suchej i wrażliwej. Zawiera ekstrat z aloesu, który ma działanie nawilżające i łagodzące. Ekstrat z japońskiej zielonej herbaty matcha wspomaga walkę z wolnymi rodnikami, a ekstrat z lukrecji wygładza i delikatnie rozjaśnia skórę twarzy, szyi i dekoltu.



Oxygen Infusion, Tlenowy krem na noc +30

Linia kremów Oxygen Infusion to produkty wykorzystujące cząsteczki tlenu do detoksykacji i dotlenienia skóry. Dodatkowo cząsteczki te ułatwiają przenikanie składników aktywnych w głąb naskórka. W składzie kremów Vita Power C znajdziemy stabilną formę witaminy C, kwas hialuronowy i ekstrakt z dzikiej róży. Krem ma zapewnić nawilżenie, elastyczność oraz poprawę koloru cery.




Używacie polskich kosmetyków czy wolicie zagraniczne marki? Dajcie znać czy coś z dzisiejszego wpisu Was zainteresowało :)

czerwca 12, 2018

Wiosenne nowości Wibo | Puder marshmallow, kolekcja I Choose What I Want

Wiosenne nowości Wibo | Puder marshmallow, kolekcja I Choose What I Want

Drogeryjne, dobrej jakości kosmetyki kolorowe przestały już kojarzyć się z drogimi markami (przynajmniej w moim przypadku). Wchodząc do drogerii to właśnie szafy tańszych marek przykuwają moją uwagę w pierwszej kolejności, bo ich jakość coraz bardziej mnie przekonuje. Wiosną marka Wibo wypuściła kilka produktów, o których zdążyło zrobić się już głośno. Zobaczcie, które z nich znalazły się w mojej kosmetyczce.




Wibo, Marshmallow Sweet Kissing Powder


Czyli słodki puder do twarzy i ciała, który faktycznie przy aplikacji ma bardzo słodki, waniliowy zapach. Puder jest transparentny, ale w dużej ilości może pozostawić białe plamy, więc do bakingu raczej się nie nada. Nałożony pędzlem daje bardziej naturalny i mniej matowy efekt, niż w przypadku gąbeczki. Do aplikacji może też służyć załączone coś przypominające gąbkę - puszek, który moim zdaniem nie nadaje się do niczego. Z założenia jest to produkt matujący i fixujący przeznaczony do każdego typu cery. Trochę ciężko jest się z tym zgodzić, bo właściwości matujące jakie posiada będą najbardziej odpowiadać cerze mieszanej, nawet suchej, a nie tł€stej. Na mojej twarzy ładny, satynowy mat zachowuje się przez ok. 6,7 godzin. Na czole, które jest bardziej tłuste wytrzymuje 2 godziny mniej, więc i z trwałością u niego słabo. Puder ma także zmniejszyć widoczność porów, ale ja nie zauważyłam takiego efektu. Największym minusem jest tutaj kartonowe, nieporęczne opakowanie.
Ogólnie jestem zadowolona, puder jest lekki i daje zdrowe, ładne wykończenie, które świetnie wpasowuje się w mój makijaż wiosenny i letni.





Wibo, I choose What I Want: bronzery i rozświetlacz

Kolekcja wkładów do palety Wibo zawiera 2 pudry : bananowy i fixujący, 2 bronzery, 2 odcienie róży i 3 holograficzne rozświtlacze w różnych kolorach. W sklepie testery bronzerów zrobiły na mnie największe wrażenie i nie mogłam zdecydować się tylko na jeden. Odcień 01 Sweet Coffe to jaśniejszy, idealny dla bladziochów bronzer do konturowania. Nadaje skórze naturalny cień. Odcień 02 jest ciemniejszy, ale zarówno osoby o jasnej i o ciemniejszej karnacji będą z niego zadowolone. Chestnut jest nieco bardziej ciepły niż Sweet Coffe, ale bez pomarańczowych tonów. Oba bronzery są dobrze napigmentowane przy czym łatwo się rozcierają, można nimi bez większego wysiłku podkreślić wybrana partie twarzy. Są trwałe i nie blakną, nawet podczas upałów wytrzymują długie godziny.
Rozświetlacz HD Shimmer nr 2 Emerald Mist daje niebieską poświatę i wybrałam go z myślą o makijażu oczu. Ma w sobie małe drobinki brokatu, ale po wpracowaniu go skórę daje piękną niebiesko błękitną taflę. Ciekawostką jest to, że wkłady z kolekcji również pachną. Nie jest to tak słodki i intensywny zapach jak w przypadku pudru. Dopiero z bardzo bliska wyczuwam subtelny, kwiatowy, przyjemny zapach. Dodatkowo są to produkty nie testowane na zwierzętach i bez dodatków parabenów. Co do minusów, to wkłady nie są magnetyczne (jak na początku myślałam). Jeśli chcemy stworzyć z nich paletę to musimy kupić również paletę z tej samej kolekcji.

Niestety ciężko jest oddać na zdjęciu niebieską poświatę rozświetlacza.







Dajcie znać czy skusiliście się na coś z tej kolekcji. Jestem też ciekawa czy macie swoje sprawdzone tańsze kosmetyki lub marki?

Copyright © 2016 Blog in Colours , Blogger