maja 22, 2018

Pielęgnacja olejami: Bioamare Olej z dzikiej róży | Regeneracja, nawilżenie i rozjaśnienie przebarwień.

Pielęgnacja olejami: Bioamare Olej z dzikiej róży | Regeneracja, nawilżenie i rozjaśnienie przebarwień.

Kilka miesięcy temu podzieliłam się z Wami moim planem pielęgnacyjnym na jesień. Wśród postanowień znalazło się olejowanie twarzy, ciała i włosów, które kontynuowałam również zimą. Jednym z moich faworytów wśród olejków został olej z dzikiej róży. Ze względu na swoje właściwości i wszechstronność stosuję go aż do teraz i nie spodziewałam się, że stanie się kluczowym elementem w mojej pielęgnacji. O tym, dla kogo i dlaczego warto poznać olejek z dzikiej róży przeczytacie w dalszej części posta.


olejek różany


Olejek z dzikiej róży – właściwości:

Olejek pozyskiwany jest z nasion owoców dzikiej róży, jednak jego zapach w niczym nie przypomina zapachu kwiatów, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Kolor również może początkowo budzić wątpliwości, jednak autentyczny olejek powinien posiadać charakterystyczną, intensywnie pomarańczową lub żółtą barwę. Olejek bogaty jest w witaminę C, która ma bardzo szerokie spektrum działania: antyoksydant - spowalnia proces starzenia, wzmacnia naczynia krwionośne oraz rozjaśnia skórę. Także obecne w olejku polifenole pełnią rolę przeciwutleniaczy, a wielonienasycone kwasy tłuszczowe regenerują naskórek i poprawiają jego nawilżenie. To właśnie kwasy omega-6 i omega-3 sprawiają, że olejek nie zapycha porów. Olej zawiera również liczne minerały, witaminy z grupy B i witaminę E.




Do jakiej cery?

Cera dojrzała: zwiększa elastyczność i jędrność skóry.
Cera szara, zmęczona: przyspiesza regeneracje komórek, poprawia koloryt oraz wygładza skórę.
Cera z przebarwieniami, bliznami: spłyca drobne blizny oraz wyrównuje koloryt.
Cera mieszana, tłusta: olejek nie zapycha skóry, działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie skóry.
Cera naczynkowa, wrażliwa: nie powoduje podrażnień, wzmacnia naczynia krwionośne.
Cera sucha: zapobiega utracie wody z naskórka.
Skóra kobiet w ciąży: jest bezpieczny dla kobiet w ciąży. Stosowany regularnie jest również pomocny w walce z rozstępami.
Skóra wokół oczu: nawilża i zapobiega powstawaniu zmarszczek, nie podrażnia delikatnej skóry pod oczami.


Bioamare Olej z dzikiej róży

Buteleczka posiada bardzo przeze mnie lubiany kroplomierz. Przy wszystkich płynnych kosmetykach jest to bardzo wygodne rozwiązanie, dozujemy odpowiednią ilość olejku, nie brudząc przy tym buteleczki i otoczenia (ze względu na mocny, pomarańczowy kolor olejek może barwić, dlatego pipetka ma tym bardziej duże znaczenie). Zapach jest specyficzny i wiem, że dziwnie to zabrzmi, ale porównałabym go z kwaśnym smakiem świeżej żurawiny ;) Przejdźmy do działania. Olejek naprawdę radzi sobie ze świeżymi bliznami i pamiątkami po niedoskonałościach. Skutecznie przyspiesza regeneracje skóry i gojenie się małych ranek i strupków. W walce z przebarwieniami też daje radę, ale wszystko zależy od rodzaju i wielkości zaczerwienienia. Ja miałam parę pozostałości po głębokich zaskórnikach i uporał się tylko z tymi najświeższymi. Olejek stosuję na noc, czasami samodzielnie, a czasami z kwasem hialuronowym lub kremem. Po przebudzeniu skóra jest wygładzona, nawilżona i bardziej miękka. Olejek nie zostawia tłustej warstwy, szybko się wchłania i nie powoduje powstawania zaskóników.





Co myślicie o olejku z dzikiej róży? Stosujecie czy może używacie kosmetyków, w których występuje?

maja 09, 2018

Organic Shop, nabłyszczająca maska do włosów Grecka figa i olej migdałowy

Organic Shop, nabłyszczająca maska do włosów Grecka figa i olej migdałowy

Pielęgnacja włosów to u mnie temat rzeka. Nawet jeśli mam swoje ulubione maski, odżywki i szampony, to wciąż lubię zmieniać i testować nowe produkty. W ostatnich miesiącach nie miałam okazji wypróbować zbyt wielu nowości, a spowodowane było to brakiem czasu. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że w tym pośpiechu przez cały czas korzystam tylko z jednej maski – stosując ją na przemian raz jako odżywkę, a następnym razem trzymając kilkanaście minut dłużej jako maskę. Czy maska Organic Shop wpisała się w potrzeby moich włosów, a tym samym zasłużyła na listę ulubionych masek?





Organic Shop, Grecka Figa - ekspresowo nabłyszczająca maska do włosów



SKŁAD
Maska zawiera olej kokosowy (solo na moich włosach nie daje rewelacyjnych efektów). Za to w połączeniu z innymi surowcami kosmetycznymi np. w gotowych odżywkach spisuje się już całkiem dobrze. Wyciąg z figi ma odżywiać, nawilżać włosy, a olej ze słodkich migdałów regenerować i dodać blasku. W masce znajdziemy również hydrolizowane białka pszenicy odpowiedzialne m.in. za wygładzenie i odbudowanie uszkodzonych włosów. Dodatkowo tak jak wszystkie maski pielęgnacyjne Organic Shop, ta nie zawierają parabenów, silikonów i SLS.


Producent podkreśla, że maska przede wszystkim ekspresowo dodaje blasku włosom i wygładza, a przy tym ułatwia rozczesywanie. Wybierając ten produkt miałam nadzieję głównie na to, że włosy będą bardziej lśnić bez zbytniego „przylizania”. Mam wrażenie, że maska lekko domyka łuski i tym samym w lekkim stopniu włosy bardziej lśnią, jednak nie to mnie w niej urzekło. Biorąc pod uwagę fakt, że maska nie zawiera silikonów, to ja jestem zachwycona. Jej działanie bardzo przypomina silikonowe kosmetyki drogeryjne i fryzjerskie, które miałam okazję stosować. Poprawę w wyglądzie włosów zobaczyłam po drugim, trzecim zastosowaniu, włosy były mięsiste, sypkie i bardzo łatwo się układały. Odkąd stosuję delikatne szampony do oczyszczenia skóry głowy, jest mi trudniej trafić na kosmetyki, które nie przyczyniają się do szybszego przetłuszczania i obciążania włosów. W przypadku tej maski włosy wyglądają na drugi dzień jeszcze lepiej niż w dzień mycia :) Maskę czasami traktuję też jako ekspresową odżywkę, ale to trzymanie jej dłużej na włosach dało konkretne rezultaty. Wracając jeszcze do wygładzenia włosów, to powiedziałabym, że maska robi to nieznacznie - gdzie nie gdzie odstające pojedyncze włoski są tego dowodem. Czy to mi przeszkadza?  Niestety tak, bo nienawidzę odstających babyhair czy sterczących włosów na długości. Polubiłam jednak tą miękkość i sposób w jaki włosy się układają po zabiegu z tą maską.






Jak na razie jestem zadowolona z kosmetyków Organic Shop i już nie mogę się doczekać sprawdzenia innych masek (istnieje wersja z masłem shea, maliną lub olejem kokosowym). Jeśli stosowałyście kosmetyki Organic Shop, dajcie znać co polecacie lub jaki kosmetyk marki się u Was nie sprawdził :)

kwietnia 23, 2018

Konturowanie dla początkujących czyli zestaw do konturowania twarzy | Hean PRO-Contour palette

Konturowanie dla początkujących czyli zestaw do konturowania twarzy | Hean PRO-Contour palette

Kremowe produkty do konturowania dla większości mogą okazać się zbędnym krokiem w makijażu. Modelowanie na mokro zwykle jest czasochłonne, wymaga umiejętności, dodatkowego pędzla i nie raz cierpliwości. Co jednak, jeśli istnieje produkt, z którym łatwo się współpracuje, jest tani i łatwo dostępy? Wtedy jest o nim głośno w internecie i powstają tego typu wpisy ;)




Hean Pro-Contour Palette


Wkłady znajdują się w poręcznej, lekkiej kasetce, która niestety wykonana jest z taniego plastiku. Na wierzchu opakowania znajdziemy ściągę, która jest moim zdaniem fajnym rozwiązaniem i bardzo przyda się osobom początkującym. Paleta posiada 3 kremowe podkłady, w tym dwa bronzery i jeden jasny, rozjaśniający odcień. Według podpowiedzi marki Hean najciemniejszy z nich służyć ma do zaznaczenia policzków, jaśniejszym brązem można wykonturować nos, czoło, brodę i policzki, natomiast najjaśniejszym uwydatnić obszar twarzy pod okiem i środek czoła. Producent podkreśla, że kolory można ze sobą łączyć, co sprawdziłam i jak najbardziej dobrze się to sprawdza.
Paleta kosztuje 24,99zł i jest dostępna m.in. w drogeriach online. Ja swoją dorwałam na promocji za 15zł. w Hebe.





Podkłady w tej palecie są dobrze napigmentowane i wystarcza naprawdę niewielka ilość aby uzyskać widoczny kontur. Najciemniejszy brąz ma lekko ciepły odcień i przy bardzo jasnej karnacji daje dość wyraźne przyciemnienie, będzie świetnie wyglądać latem na opalonej skórze. Obecnie najczęściej sięgam po środkowy, chłodniejszy brąz, którym można uzyskać naturalne modelowanie całej twarzy (takie bardziej „dzienne” bez przesadnego efektu). Sięgając do palety po raz pierwszy można zauważyć, że są nieco tępe w konsystencji. Jednak na skórze pięknie się blendują za pomocą gąbki lub pędzla, niezwykle dobrze wyglądają na skórze i wtapiają się w cały makijaż. Trwałość podkładów też jest całkiem zachwycająca i nie mogę im tutaj nic zarzucić. 
Jeśli chodzi o minusy, to nie jestem zadowolona jedynie z najjaśniejszego koloru. Pomimo tej samej opornej kremowości w opakowaniu, na skórze jego konsystencja odbiega troszkę od bronzerów. Próbując go wklepać gąbką lub palcami przesuwa się i schodzi razem z podkładem. Natomiast na okolicę pod oczami jest zdecydowanie za ciężki, a na czole i brodzie tuż po nałożeniu tworzy tzw. „ciastko”. Trzeba pamiętać też o tym, że przy cerach bardzo suchych lub skłonnych do wyprysków tego typu produkty nie sprawdzą się na codzień. Stosowane zbyt często mogą zapychać pory, a na mało nawilżonej skórze gęsta formuła uwydatni suche skórki.






Zestaw do konturowania Hean jest świetną opcją dla osób o jasnej i średniej karnacji i myślę, że przypadnie do gustu każdej początkującej fance konturowania. Napiszcie w komentarzu czy konturujecie twarz na mokro, czy wolicie produkty sypkie?

kwietnia 18, 2018

Skuteczna pielęgnacja skóry suchej i odwodnionej | Synchroline Hydratime Plus, Synchrovit

Skuteczna pielęgnacja skóry suchej i odwodnionej | Synchroline Hydratime Plus, Synchrovit

Dermokosmetyki kojarzyły mi się zawsze z przypadkiem cery tłustej, trądziku lub AZS i wydawało mi się, że skoro te problemy dermatologiczne mnie nie dotyczą, to takich kosmetyków nie potrzebuję. Z czasem zmieniłam zdanie i chociaż w swojej pielęgnacji lubię sięgać po różnego typu łagodne kosmetyki naturalne (głównie olejki), to zdarza się, że muszę wspomóc skórę dobrym kremem z apteki. Dzisiaj przedstawiam dwóch sprzymierzeńców w walce o nawilżoną skórę twarzy i okolic oczu.



Marka Synchroline posiada 25-letnie doświadczenie w tworzeniu dermokosmetyków i posiada kilkanaście linii dopasowanych do różnych rodzajów cer i ich potrzeb. Więcej możecie się dowiedzieć z ich strony na Facebooku. Natomiast ich dermokosmetyki możecie znaleźć stacjonarnie, jak również online tutaj.


Synchroline, Hydratime Plus Aktywny krem do twarzy głęboko nawilżający



SKŁAD
W składnie znajdziemy sporo emoliantów zapobiegających utracie wody z naskóka. Mocznik i kwas hialuronowy zmniejszają szorstkość skóry i poprawiają jej nawilżenie. Siarka organiczna pomaga zmniejszyć podrażnienia, wpływa na produkcję kolagenu, a tym samym uelastycznia skórę. Ksylitol działa nawilżająco i ochronnie na skórę. Krem zawiera ceramidy regulujące ilość lipidów w naskórku oraz chronią przed promieniowaniem UV. W składzie znajduje się również kwas mlekowy, który silnie nawilży i zmiękczy skórę oraz octan tokoferylu, który ma właściwości antyoksydacyjne.

Żałuję, że nie wiedziałam o nim wcześniej. Zaskoczyło mnie jak krem o tak lekkiej konsystencji może tak dobrze nawilżać. Zimą mam duży problem z suchą, odwodnioną skórą. Odwodnienie nasila się do tego stopnia, że cera jest szorstka, wręcz o nierównej strukturze, a miejscami skóra odpada małymi, suchymi płatkami. Widząc jaką konsystencję posiada krem bałam się, że nie zadziała jak powinien. Pomimo moich obaw spisał się wspaniale. Już na początku stosowania ukoił skórę i zminimalizował widoczność suchych skórek, a moja cera wchłaniała go w ekspresowym tempie. Z czasem cera wygładziła się i wróciła do stanu „normalności”. Dodatkowo krem nie zapycha porów i dobrze współpracuje z podkładami. Zauważyłam też, że dzięki temu jak nawadnia skórę moje czoło stało się mniej „tłuste” i bliżej mu już do normalnego typu cery. Wspomnę jeszcze, że mimo swojej lekkiej formuły krem jest bardzo wydajny - jego mała ilość wystarczy, aby pokryć całą twarz.


Synchroline, Synchrovit Krem przeciwzmarszczkowy i niwelujący oznaki zmęczenia



SKŁAD
W skład kremu wchodzi octan tokoferolu (forma witaminy E), który hamuje starzenie się skóry i zapobiega utracie wody przez naskórek. Retinol działa regenerująco i naprawczo na skórę. Znajdziemy tu także bisabolol, który działa m.in. łagodząco oraz nawilżający kwas hialuronowy.

Bardzo przyjemny i lekki krem, który idealnie spisuje się w codziennej pielęgnacji. Tu również konsystencja mnie zaskoczyła, bowiem po wyciśnięciu na palec z tubki ma kremową i zwykłą jak na krem pod oczy konsystencję. Jednak po rozsmarowaniu krem staje się płynny! Jest to na tyle płynna forma, że preparat można wmasować w skórę wykonując przy tym delikatny masaż – a nie jak przeważnie ruchem wklepującym. Krem dobrze nawilża, nie pozostawiając tłustej warstwy, łagodzi lekkie podrażnienia i nie powoduje nowych. Przeznaczony jest także do skóry wokół ust, ale Ja stosowałam go tylko na okolicę oczu. Pomimo że opakowanie jest wykonane z tego samego materiału co opakowanie większego kremu, tubka preparatu pod oczy zmieniła kolor na żółty i nie wiem co mogło na to wpłynąć, ponieważ kremy przechowywane były tak samo.




Podsumowując wpis kremy sprawdziły się u mnie świetnie i bardzo jestem ciekawa niektórych kosmetyków z pozostałych linii. Znacie markę Synchroline? Co o nich myślicie?


kwietnia 11, 2018

Bielenda Botanic Spa Rituals | Masło do ciała ostropest i szałwia lekarska

Bielenda Botanic Spa Rituals | Masło do ciała ostropest i szałwia lekarska

Marka Bielenda stała się ostatnio mocno popularna. Firma co chwilę wprowadza do swojego asortymentu nowości kosmetyczne i wygląda na to, że nie zamierza zwalniać. Moją uwagę przykuła szczególnie linia kosmetyków do pielęgnacji Botanic Spa Rituals ze względu na prześliczne opakowania oraz obietnicę naturalnego składu. Dzisiaj chcę Wam pokazać odżywcze i nawilżające masło do ciała z ostropestem i szałwią lekarską.



Skład
Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Tripelargonin, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Sorbitan Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Zea Mays (Corn ) Starch, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Salvia Officinalis Leaf Extract, Sorbitol, Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbityl Laurate, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Ocimum Basilicum Herb Oil, Parfum (Fragrance), Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Zawarte w kremie masło shea odżywia i regeneruje skórę, natomiast bogaty w witaminy olej ze słodkich migdałów odpowiedzialny jest głównie za nawilżenie i wygładzenie. Dalej w składzie mamy olej z otrąb ryżowych, który również ma działanie nawilżające. Ekstrakt z szałwii lekarskiej zawiera garbniki i flawonoidy, działa przeciwzapalnie i odkażająco. W składzie znajdziemy też olejek bazyliowy, który odświeża skórę oraz łagodzi podrażnienia.



Zanim przejdę do opisu samego masełka muszę wtrącić chociażby dwa zdania o szacie graficznej. Opakowania całej wersji Botanic Spa Rituals to dla mnie coś pięknego. Uwielbiam je i nie mogę się napatrzeć na malinowe oraz fioletowe kolory roślin na tle głębokiej, szmaragdowej zieleni <3 Sam plastikowy słoik przypomina wcześniejsze opakowania maseł Bielendy. Konsystencja masła jest bardzo kremowa, ale nie za gęsta. Z łatwością można je rozprowadzić na skórze i wmasować. Nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, aczkolwiek wchłania się trochę dłużej niż np. wegańskie masło tej samej firmy. Ma przyjemny, orzeźwiający zapach, który jest delikatnie wyczuwalny na skórze tuż po aplikacji. Moim zdaniem to trafiony zapach na wiosnę i lato. Przechodząc do działanie masła muszę wspomnieć, że nie jest to mój ulubiony kosmetyk do nawilżenia skóry. Lepiej w tej kwestii sprawdził się wspomniany już kokosowy wariant masła do ciała z innej serii. Efekt odżywienia jest zauważalny po kilku użyciach i pomimo słabszego nawilżenia poprawia kondycję skóry, a tym samym jej wygląd. Jak już pisałam lubię go również za nienachalny, świeży zapach.

masło nawilżające i odżywiające


Jeśli Wasza skóra wymaga odrobiny nawilżenia lub profilaktycznie chcecie utrzymać ją w dobrej kondycji, a przy tym mieć pewność, że skład kosmetyku nie zawiera parabenów i silikonów to polubicie się z tym masłem. Dajcie znać czy znacie serię Botanic :)

kwietnia 05, 2018

Ulubieńcy zimy | Top 7 najchętniej używanych kosmetyków i akcesoriów.

Ulubieńcy zimy | Top 7 najchętniej używanych kosmetyków i akcesoriów.

Wiosna za oknem, czas więc podsumować kosmetycznych ulubieńców zimowych miesięcy. W tym zestawieniu znajdą się „stare”, sprawdzone kosmetyki oraz nowości. Pod względem odkryć kosmetycznych grudzień, styczeń i luty były bardzo udane. Znalazłam naprawdę parę dobrych produktów, o których na pewno pojawią się jeszcze osobne wpisy. Tymczasem zapraszam do przeglądu mojej złotej siódemki.

 


Ulubieńcy




Kobo, Brightener Matt Powder

Czyli rozjaśniający puder matujący, który wbrew pozorom fantastycznie nadaje się pod oczy. Pomimo, że nazwa sugeruje iż jest przeznaczony do twarzy, to do utrwalenia korektora też będzie odpowiedni. Ma delikatnie żółty kolor, nie wysusza wymagającej skóry pod okiem i nie podkreśla zmarszczek, trzeba jednak uważać z jego ilością. Jest świetny do konturowania twarzy - nakładany pędzlem uzyskamy delikatne rozjaśnienie, natomiast zwilżoną gąbką uzyskamy już intensywny efekt rozjaśnienia.



Aliexpress, Zalotka do rzęs

Są takie gadżety, bez których (jak nam się wydaje) potrafimy się obejść. Gdy jednak wpadną w nasze ręce zastanawiamy się jak wcześniej mogliśmy bez nich żyć. No właśnie, tak też było z tą zalotką. W znacznym stopniu poprawiła wygląd moich prostych rzęs i żałuję, że nie miałam jej wcześniej. Łatwo nią dotrzeć do wewnętrznego i zewnętrznego kącika, jak i pojedynczych, niesfornych rzęs. 



Real Technics, Gąbka do makijażu

Po bardzo długiej przerwie dopiero w grudniu odkryłam ją na nowo. Tej zimy zmagałam się z mocnym, miejscowym wysuszeniem skóry i dotychczasowa aplikacja podkładów palcami nie zdawała egzaminu. Dzięki aplikacji mokrą gąbką podkład wtapiał się w skórę, suche skórki stały się mniej widoczne, a nałożone kosmetyki wyglądały na twarzy naturalniej. Jak widać gąbeczka nadaje się już na DENKO, ma już widoczne dziury i pęknięcia, także na pewno zamówię sobie kolejną sztukę.

Kobo, White Brightener Mix


Pisałam o nim tutaj. W internecie krążą o tym rozjaśniaczu różne opinie. Mi zdecydowanie odpowiada za to, że nie zmienia krycia podkładu i przedewszystkim rozjaśnia zbyt ciemny podkład.



Synchroline, Krem głęboko nawilżający

Na początku roku zmagałam się z silnym odwodnieniem cery i cieszę się, że kremik trafił w moje ręce. Pomimo lekkiej formuły bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę. Zauważyłam też, że drobne ranki i strupki dużo szybciej się goją. Konsystencja kremu jest leciutka i nie zapycha porów, co jest dla mnie bardzo ważne.



Provocater, Shape Base

Marka Provocater podbiła moje serce. Skorzystałam z promocji 3 za 2 i nabyłam kilka lakierów tej firmy, jednak zdecydowanym faworytem tej zimy była baza do przedłużania paznokci. Nigdy nie przedłużałam paznokci i na początku lakier sprawiał trudności, ale już przy trzecim podejściu nauczyłam się z nim pracować. Bazą przedłużymy naturalną płytkę paznokcia oraz uratujemy ułamany lub pęknięty paznokieć.



Organic Shop, Pasta do ciała

Jak już napisałam w tym wpisie jest to obecnie mój ulubiony peeling do ciała. Zaskoczyło mnie jego działanie: pozostawia skórę gładką i nie podrażnia suchej skóry, a jego zapach jest wspaniały!





Znacie któregoś z moich ulubieńców? Chętnie poznam Wasze ulubione kosmetyki lub akcesoria.

Copyright © 2016 Blog in Colours , Blogger