sierpnia 24, 2018

Glinka czerwona | Zalety, zabiegi na ciało, włosy i do pielęgnacji jakiej cery sprawdzi się najbardziej?

Glinka czerwona | Zalety, zabiegi na ciało, włosy i do pielęgnacji jakiej cery sprawdzi się najbardziej?

Mój zachwyt nad glinkami trwa już od paru lat i jak na razie nie zapowiada się na to, żeby choć trochę zmalał. Choć stosuję wiele gotowych masek w saszetkach i w płachcie, to gdy mam więcej czasu zawsze sięgam po glinki. Uwielbiam je przede wszystkim za wszechstronność, efektywne działanie widoczne praktycznie gołym okiem i czysty, naturalny skład. Kiedyś pisałam już o bałkańskiej glince błękitnej, a dzisiaj opowiem trochę o glince czerwonej. Wśród wielu glinek, które stosowałam to właśnie tą (na równo z glinką białą) nazywam moją ulubioną. Koniecznie przeczytajcie dlaczego.




Glinka Czerwona - Dla kogo?



Glinka czerwona jest odpowiednia dla wszystkich, wliczając w to cerę trądzikową, wrażliwą i naczyniową. Nadaje się także do pielęgnacji skóry ciała oraz wszędzie tam, gdzie potrzebujecie ujednolicenia koloru skóry, a tym samym poprawy w jej wyglądzie.

Każda glinka jest bogaty w minerały, jednak jeśli chodzi o tlenek żelaza, to właśnie rodzaj czerwony króluje wśród pozostałych glinek. Świetnie wyrównuje i ujednolica koloryt oraz delikatnie rozjaśnia skórę już po pierwszym użyciu. Przy cerze płytko unaczynionej widocznie redukuje zaczerwienienia i pomaga uszczelnić naczynka.
Glinka czerwona ma właściwości detoksykujące i oczyszczające, ale nie robi tego agresywnie, dlatego sprawdzi się u osób z cerą wrażliwą z trądzikiem. Dodatkowo reguluje produkcję sebum i zmniejsza widoczność niespodzianek ;)
Glinka czerwona jest bardzo łagodna i nie powinna wywoływać podrażnień skóry. Tuż obok glinki białej stanowi świetną pielęgnację dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.




Pielęgnacja ciała

Glinkę można stosować podobnie jak na twarz - jako maskę/okład lub dodawać do kąpieli. Jeśli chodzi o pielęgnację ciała oprócz odżywienia skóry można zauważyć, że glinka nadaje subtelny, ładny odcień skórze. Na wielu blogach i artykułach można wyczytać, że glinka nadaje odcień opalenizny jednak moim zdaniem to zbyt dużo powiedziane ;) Natomiast zauważalne jest wygładzenie skóry i ogólna poprawa jej kondycji. Kąpiele z glinką czerwoną wspaniale leczą skórę dotkniętą trądzikiem i niedoskonałościami występującymi na ciele. Gdy glinkę chcemy użyć jako maskę przydatna okazać się może folia spożywcza – glinka nie wyschnie, a jej dobroczynne składniki łatwiej się wchłoną w skórę.

Włosy

Wśród włosomaniaczek znane są także maski glinkowe, które oczyszczają i jednocześnie odświeżają włosy oraz skórę głowy. Przyznam, że takich masek jeszcze nie stosowałam, natomiast od czasu do czasu używam jej do oczyszczania skóry głowy dodając do łagodnego szamponu. Taka mieszanka nie podrażnia skalpu i lekko odbija od nasady moje cienkie włosy.



Podsumowując glinka czerwona sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Wygładza, odświeża i przynosi ukojenie szczególnie latem, gdy cera jest zmęczona słońcem. Wspaniale wyrównuje kolor i widocznie poprawia jej odcień. Nawet, gdy skóra jest przesuszona, a miejscami zaczerwieniona to wiem, że glinka nie spowoduje podrażnień jak ma to czasami miejsce w przypadku gotowych maseczek.


Miałyście już okazję stosować czerwoną glinkę? Koniecznie napiszcie w komentarzu o swoich ulubionych maseczkach :)

sierpnia 07, 2018

AA Color Detox | Oczyszczające maski do twarzy: Sebum Control i Detox

AA Color Detox | Oczyszczające maski do twarzy: Sebum Control i Detox

Moja mieszana cera uwielbia nawilżenie, dlatego maseczki oczyszczające zawsze omijam szerokim łukiem. Ciężko jest trafić na kosmetyk oczyszczający, ale jednocześnie nie wysuszający skóry. Już jakiś czas temu miałam okazję przetestować parę kosmetyków marki AA (pokazywałam je tutaj). Wśród nich znalazły się dwie ciekawe maseczki oczyszczające, o których dzisiaj trochę opowiem.





AA maski Color Detox


Linia masek Color Detox obejmuje 4 produkty. Każda z nich wyróżnia się unikalnym składem dobrany do różnych potrzeb skóry twarzy. Maseczki nie zawierają parabenów i barwników oraz posiadają neutralne dla skóry pH, a kupimy je w niestandardowym jak na tą kategorię pielęgnacyjną opakowaniu jakim jest tubka. Bardzo żałuję, że mamy tak mały wybór maseczek w tej formie, bo jest to bardzo wygodne i higieniczne rozwiązanie. Pojemność masek to 30 ml, a sam producent informuje, że ta ilość wystarczy na ok. 5-6 aplikacji. Cena jednej maski to 14,99 zł.




AA Color Detox, Maska Sebum Control Soda Oczyszczona

Maseczka zwężająca pory, w której skład wchodzi kompleks Soda Pure czyli soda oczyszczona połączona z papainą. Oprócz właściwość silnie oczyszczających ma złuszczać naskórek oraz wygładzić i wyrównać skórę. Dodatkowo w składzie znajduje się złuszczający kwas migdałowy, który odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność.
Tej maski bałam się najbardziej, bo typowo matujące i oczyszczające za bardzo wysuszają mi skórę. Dlatego stosuję ją tylko na nosie, czole i policzkach (tuż przy skrzydełkach nosa) – w miejscach, gdzie jest najwięcej otwartych porów oraz skóra wydziela najwięcej sebum. Skóra po użyciu maski jest bardzo gładka i miękka i wbrew moim obawom nie wysusza skóry. Co do głębokiego oczyszczania porów, to nie ma się co oszukiwać – żadna drogeryjna maska nie sprawi, że pory się oczyszczą i znikną ;) Jednak przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że rozszerzone pory stają się mniej widoczne i to było miłą niespodzianką. Biorąc pod uwagę, że maseczkę stosuję tylko na wybrane partie twarzy, to opakowanie wystarczy na bardzo długo.


AA Color Detox, Maska Detox Islandzki Pył Wulkaniczny

Przeznaczona jest do każdego typu cery, zawiera kompleks Volcanic Detox, który łączy islandzki pył wulkaniczny z białą glinką (oba te składniki są bogate w składniki mineralne). W skład maski wchodzą również japoński węgiel aktywny, który pochłania nadmiar sebum i zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszczający i zapobiegający powstawaniu zaskórników kwas azelainowy.
Tą maseczkę stosuję na twarz lub dodatkowo na szyję i dekolt. Lubię ją za efekt jaki pozostawia - odświeżonej i czystej skóry. Cera staje się miło wygładzona, promienna i jakby rzeczywiście po detoksie ;) Pomimo zawartości substancji typowo oczyszczających nie daje, aż tak oczyszczającego efektu jak wersja z sodą, powiedziałabym, że ta po prostu bardziej odświeża skórę i ją odżywia.
Ta wersja maseczki również mnie nie podrażniła, nie wysuszyła i co najważniejsze nie zapchała. Jeśli chodzi o wydajność, to przy aplikacji na twarz, szyję i dekolt maska wystarczy na 5 aplikacji (przy stosowaniu na samą twarz spokojnie starczy na więcej).




Jestem ciekawa czy lubicie maseczki w większych opakowaniach czy wolicie te jednorazowe?


sierpnia 04, 2018

Revolution Pro Eye Elements Core Eye Primer | Czyli kryjąca baza pod cienie.

Revolution Pro Eye Elements Core Eye Primer | Czyli kryjąca baza pod cienie.

Marka Makeup Revolution rozwija się w bardzo szybkim tempie. Firma stworzyła nową linię wegańskich kosmetyków, zainwestowała w nowy designe, współpracuje z blogerkami i youtuberkami. Zawsze lubiłam ich palety cieni i pomadki, pomimo że nie cieszyły się dużym uznaniem wśród zawodowych makijażystów. Z biegiem czasu i ja zmieniłam zdanie o ich kosmetykach i przyznaję, że na tle np. polskich, drogeryjnych cieni ich pierwsze palety nie są na najwyższym poziomie. Jednak ostatnie produkty Makeup Revolution udowadniają, że firma bardzo się stara i znacznie poprawiła jakość swoich kosmetyków. Jedną z ich nowości jest baza pod cienie Eye Elements Core.







Revolution Pro Eye Elements Core | Baza pod cienie


Baza ma jasny, lekko beżowo-żółty kolor i jest bardzo dobrze napigmentowana, nie tylko ładnie wyrówna kolor powieki, ale zakryje zasinienia i żyłki. Cienie ładnie się na niej blendują i łączą, a makijaż oka nie sprawia żadnych problemów. Fajnie podbija kolor cieni, zarówno tych intensywnych, jak i dziennych nudziaków (jeśli czytaliście wpis o palecie cieni Colourpop, to wiecie, że niektóre cienie z czasem zanikały). Na bazie RevolutionPro trzymają się świetnie :) Niestety baza ma tendencję do zbierania się w załamaniach powieki jeśli nieumiejętnie ją nałożymy. W jej przypadku wystarczy minimalna ilość, inaczej będzie się zbierać w załamaniach, a cienie będą się przemieszczać. 


makeup revolution, revolution pro, eyeprimer, baza, baza pod ciebie



Dużym moim zdaniem mankamentem jest wykończenie bazy i zbita konsystencja, która tworzy suchość na powiekach, tworząc efekt suchych skórek. Po nałożeniu cieni tego nie widać, ale mimo to nie podoba mi się ta cecha. Na szczęście baza jest komfortowa w noszeniu i nie wysusza skóry.
Baza znajduje się w małym, głębokim słoiczku i nieco trudno ją wydobyć (szczególnie przy dłuższych paznokciach). Ja wyciągam ją płaskim, sztywnym pędzelkiem i przed nałożeniem rozcieram w palcach.

Pomimo dosyć swojej suchej i trudnej konsystencji sięgam po bazę codziennie. Przedłuża trwałość makijażu, ma świetne krycie i właśnie za to najbardziej ją polubiłam.





Lubicie kosmetyki Makeup Revolution?

lipca 19, 2018

Aliexpress Haul #2 | Akcesoria do zdobień paznokci, sztuczne rzęsy i zalotka do rzęs.

Aliexpress Haul #2 | Akcesoria do zdobień paznokci, sztuczne rzęsy i zalotka do rzęs.

Pora na kolejny post z zakupami z Aliexpress. Niektóre rzeczy, które dzisiaj zobaczycie szły kilka miesięcy i trochę trwało zanim zebrałam je wszystkie, aby móc coś napisać. Jedna przesyłka szła tak długo, że byłam pewna, iż zaginęła. Tak jak ostatnio do każdej rzeczy dodam link z przedmiotem na wypadek, gdyby komuś coś się spodobało. Tym razem nie będę przeliczać cen na złotówki, ponieważ kurs waluty ulega zmianie, poza tym sprzedawcy często dają promocje i niektóre rzeczy kosztują teraz mniej, niż wtedy gdy je zamawiałam.


Pierwszy wpis na blogu z tej serii znajdziecie tutaj. Pisałam też o lakierach hybrydowych z Aliexpress Rosalind, które nadal sprawdzają mi się bardzo dobrze :)



Aliexpress Haul zakupowy








Sztuczne rzęsy Zestaw 5 par

Sztuczne rzęsy są bardzo popularne na Aliexpress ze względu na dobrą jakość i niską cenę. Mój zestaw składa się z 5 identycznych par i charakteryzuje je krótka (jak na aliexpress) długość rzęs. Długo szukałam rzęs o długości nie większej niż 0,8mm, ponieważ te o długości 1cm i większej potrafią bardzo przeciążyć makijaż oka. Rzęsy są bardzo wygodne w noszeniu, pasek nie jest sztywny i łatwo się je nakłada, a dzięki temu, że nie mają widocznego, czarnego paska, można je dowolnie skrócić. Efekt jaki dają możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej.
Cena: 0,60 $




Sztuczne rzęsy

Tym razem nie jest już tak dobrze... Rzęsy prezentują się pięknie na zdjęciu i w pudełku, ale na oku wyglądają jak włochata szczota. Próbowałam jak najlepiej uchwycić na zdjęciu jak rzęsy wyglądają z boku - nie dość, że są krzaczaste, to jeszcze pojedyncze włoski odstają w każdą stronę i są pozaginane. To jedyna rzecz, której nie polecam, mi ten egzemplarz posłuży do zdjęć na insta i bloga, a opakowanie świetnie sprawdzi się do przewożenia innej ulubionej pary rzęs ;)
Cena: 2,91 $




Stempel i silikonowe, żelowe gąbki

Wcześniej zamawiałam jednokolorowy stempel do paznokci na allegro, jednak jakość gąbki nie pozwalała na odciśnięcie wzoru z płytki. Tutaj całość jest przeźroczysta, więc dokładnie widzimy gdzie dokładnie odbije się wzorek, a do silikonowej końcówki bardzo dokładnie „przykleja” się wybrany wzór. U innego sprzedawcy dokupiłam dodatkowo przeźroczyste, silikonowe gąbeczki, ponieważ po kilkukrotnym czyszczeniu oryginalnego stempla zauważyłam, że silikon nie transferuje już tak dobrze wzorów z płytki.
Cena: 1,16 i 0,83 $


Płytki do stempli

Płytki z wzorami do stempli pochodzą z oficjalnego sklepu Born Pretty. Na próbę zamówiłam dwie, ale na pewno zamówię jeszcze inne. W sklepie mają też duży wybór większych płytek, naklejek i stempli, ale trzeba uważnie patrzeć, bo nie wszystkie ich przedmioty mają darmową dostawę do Polski.
Cena: 0,96 i 0,84 $



Naklejki wodne

Akcesoria do zdobień paznokci to chyba najbardziej opłacalny asortyment na Aliexpress :) Z naklejkami bywa różnie, te tańsze na allegro z reguły nie chciały się przyklejać lub były za twarde, aby je dopasować do paznokcia. Naklejki od tego sprzedawcy sprawdzają się świetnie, szybko i łatwo przyklejają się na płytkę, do tego bardzo ładnie wyglądają :)
Cena: 0,39 $




Zalotka do rzęs

Przyznaję, że zalotkę kupiłam głównie ze względu na wygląd – jako akcent do zdjęć typu flat lay. Na zdjęciach wyglądała na dużo jaśniejszy odcień różowego złota, w rzeczywistości ma odcień intensywnej miedzi. Jej wykonanie jednak bardzo mnie zaskoczyło i posłuży mi też jak zapas (na wypadek gdyby moja się zepsuła).
Cena: 1,41 $
Link: Zalotka w kolorze miedzianym





Coś zwróciło Waszą uwagę? Tak jak ostatnio możecie pisać co Wy fajnego zamawiacie na Aliexpress :)

lipca 11, 2018

Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły

Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły

Co jakiś czas wrzucam na bloga listę ulubieńców, ale spośród wielu kosmetyków, które używam zdarza mi się czasem trafić na jakiś niewypał. Dzisiaj opowiem o 6 kosmetykach, które okazały się totalną klapą, są po prostu przeciętne lub po prostu nie spełniły moich wymagań. Niektóre, z nich są znane wśród urodowej blogosfery, a niektóre widziałam po raz pierwszy i z ciekawości po nie sięgnęłam. Znajdą się tutaj po równo kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne. Zaczynamy!





Buble kosmetyczne | 6 kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły


Collection 2000, Lasting Perfection korektor 01 Fair

Ten osławiony korektor był na mojej „wish liście” odkąd zaczęłam interesować się makijażem. Kryjący, wodoodporny,długotrwały... naczytałam i naoglądałam się o nim bardzo dużo, a kiedy nadszedł upragniony moment i miałam go już w swojej ręce narodziło się pytanie „ Naprawdę? O co tyle szumu?”. Korektor chciałam stosować głównie pod oczy, ale nie bardzo się do tego nadaje. Dopiero przy dwóch warstwach potrafi coś tam zakryć z moich sińców, nie ma też mowy o długotrwałym makijażu, bo po kilku godzinach pigment gdzieś znika i przebijają żyłki.


Maybelline Master Prime, Baza zmniejszająca widoczność porów

Nie pamiętam czy widziałam ją na jakimś filmiku urodowym czy na blogu, pamiętam jednak, że opinie na jej temat były pozytywne (również w komentarzach). Chwyciłam ją na promocji -50% w rossmanie i bardzo żałuję, że nie poczytałam o niej wcześniej chociażby na wizażu. Jest to produkt, który nie robi nic. Nie przedłuża trwałości makijażu, nie minimalizuje widoczności porów, nie ułatwia rozprowadzania podkładu, ponadto makijaż twarzy wygląda gorzej na bazie niż bez niej.


Colourpop, Ultra Matte Liquid lipstick, Times Square i Clueless

Kolejny bardzo popularny i uwielbiany głównie w USA kosmetyk. Duże oczekiwania zamieniły się w jeszcze większe rozczarowanie. Pomadki chwilę po nałożeniu na ustach ciemnieją i odbiegają kolorem od świeżo nałożonej warstwy. Ładnie zastygają na mat, ale trzymają się tylko do pierwszego posiłku lub picia. Wysuszają usta i zjadają się fatalnie, nie da rady nałożyć kolejnej cieniutkiej warstwy i to jest ich największą wadą.




Biotaniqe, łagodny żel do mycia twarzy

Przechodzimy do pielęgnacji i na pierwszy ogień idzie żel do mycia twarzy Botaniqe. Odświeżający, delikatny, wygładzający i odświeżający skórę – takie zachwyty można wyczytać o nim w internecie. U mnie żel co prawda oczyszcza skórę, ale pozostawia ją ściągniętą i wysuszoną. Totalnie nie pasuje mi też jego zapach, ale jest to indywidualne odczucie ;)


Dermofuture, Kuracja do twarzy z nanopeptydami i komórkami macierzystymi

Weszłam kiedyś do Hebe z zamiarem zakupu serum AVA z komórkami macierzystymi, ale zauważyłam, że ten preparat jest w promocyjnej cenie i właśnie na niego się zdecydowałam. Już przed użyciem byłam niemile zaskoczona, bowiem serum wypełniało tylko ¾ buteleczki... Nie mam pojęcia czy wszystkie kosmetyki producenta tak wyglądają, czy ktoś wcześniej otworzył i używał serum. O ile poprzednie produkty powodowały negatywne odczucia, to ten jest mi zupełnie obojętny. Nie zaszkodził, ale też nie wpłynął pozytywnie na wygląd skóry.


Anwen, Maska do włosów średnioporowatych

Masce na pewno poświęcę osobny post, tymczasem ponarzekam trochę tutaj. Po sporych zachwytach zdecydowałam się na maskę przeznaczoną do włosów średnioporowatych. Poza opiniami przekonała mnie formuła bez silikonów oraz ciekawy skład. Masaka jest niby ok, ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, ale niestety jej zapach jest dla mnie sztuczny i duszący. Miałam nadzieję na efekt wow, a maska działa nie lepiej niż dużo tańsze maski Kallos.


Anwen maska do włosów, biotaniqe żel do twarzy, maybelline master prime



Znacie któregoś z moich bubli? Jakie było Wasze największe rozczarowanie kosmetyczne ostatnich miesięcy?

lipca 05, 2018

Promienna, rozświetlona cera na 3 sposoby | Golden Rose Make-Up Primer Luminous rozświetlająca baza pod makijaż

Promienna, rozświetlona cera na 3 sposoby | Golden Rose Make-Up Primer Luminous  rozświetlająca baza pod makijaż

Nigdy nie byłam wielką fanką rozświetlenia cery. Trochę późno sięgnęłam po swój pierwszy rozświetlacz, nigdy też nie byłam zachwycona taką metodą makijażu jak strobing. To trochę dziwne, bo od zawsze kocham błyszczący, satynowy i brokatowy makeup na oczach, natomiast cera musiała pozostać nieskazitelnie matowa. Jako nastolatka błędnie przypisywałam sobie cechy skóry tłustej, poza tym uważałam, że jeśli trwały makijaż to tylko i wyłącznie bez jakiegokolwiek błysku. Myślę, że do rozświetlonej cery trzeba po prostu dojrzeć i tak oto po raz pierwszy stałam się posiadaczką rozświetlającej bazy pod makijaż. 

Oprócz recenzji przygotowałam też 3 sposoby, jak taką bazą można uzyskać różne efekty rozświetlenia.




Golden Rose Make-Up Primer Luminous


Baza znajduje się w plastikowym opakowaniu z pompką, która bardzo ułatwia wydobycie jej ze środka. Podoba mi się to, że możemy kontrolować ilość wyciskanego produktu, w zależności jak mocno naciśniemy na pompkę. Sama baza ma biały kolor, a po roztarciu daje perłową poświatę. Na pierwszy rzut oka leciutka i płynna konsystencja nie powinna stanowić problemu, ale przy rozcieraniu można wyczuć, że stawia mały opór i tępo sunie po skórze. Stosowana samodzielnie nadaje promienny, młodzieńczy wygląd, a skóra daje wrażenie dobrze nawilżonej. Powiedzmy, że robi z mojej cery jej „lepszą wersje” ;) Baza nie podkreśla suchych skórek i lekko wygładza rozszerzone pory. Nie używałam jej z wieloma podkładami (dokładnie 4 o różnych wykończeniach i formułach), ale z każdym z nich współpracowała bardzo dobrze. Jeśli chodzi o trwałość zauważyłam, że podkłady mniej się ścierają w okolicy brody i żuchwy, na bazie robią się też bardziej plastyczne, co za tym idzie nie zbierają się w zmarszczkach. Podejrzewam za to, że baza troszkę zapycha moją skórę, dlatego nie używam jej codziennie.



3 sposoby zastosowań bazy rozświetlającej


1. Baza pod makijaż

Pierwszym sposobem jest standardowe użycie bazy pod podkład. Jeśli z jakiegoś powodu chcemy zrezygnować z makijażu, możemy zastosować bazę samodzielnie. Optycznie poprawimy wygląd cery i będziemy wyglądać jak tuż po zabiegu kosmetycznym.

2. Płynny rozświetlacz do twarzy i ciała

Bazę rozświetlającą można używać jako delikatny płynny rozświetlacz nakładany na podkład (przed przypudrowaniem) lub na ciało. W zależności od samej bazy możemy uzyskać w ten sposób ekstramalny błysk lub subtelny blask i poczucie wypoczętej, zdrowej skóry (np. przy użyciu tej bazy z Golden Rose). Świetnie to wygląda jeśli na co dzień chcemy naturalnie podkreślić opaloną skórę.

3. Krem rozświetlający

Bazę można też dodać do ulubionego kremu lub podkładu i tym samym nadać skórze świeżości. Trzeba jednak uważać, bowiem podkład w takiej wersji może zmienić swoje właściwości. Nie ma na to jednak reguły i najlepiej testować, testować i testować :)








Macie swoje ulubione sposoby na rozświetloną cerę?