lutego 16, 2018

Ulubiony peeling do ciała | Organic Shop, Perłowa róża Pasta do ciała

Już kiedyś wspominałam, że uwielbiam peelingi „zdzieraki”. Mój ulubiony to taki, robiony własnoręcznie – z mielonej kawy i najczęściej oleju kokosowego. Uważam, że taka kombinacja najskuteczniej pozbawia martwego naskórka, a przy tym wygładza ciało. Żaden gotowy (drogeryjny) kosmetyk nie zrobił na mnie, aż tak dużego wrażenia, żebym kiedykolwiek wspomniała o nim na blogu lub instagramie. Dzisiaj opowiem trochę o moim odkryciu i pozytywnym zaskoczeniu, jakie wywołała ta niepozorna pasta do ciała.



Skład



Sodium Chloride, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Rosa Damascena Flower Water, Citrid Acid, Sodium Benzoate, Pottasium Sorbate, Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Cl 77742.

Sodium Chloride (chlorek sodu) – służy tu jako drobinki peelingujące.
Gliceryna – działa nawilżająco i łągodząco, ponadto wpływa korzystnie na konsystecje kosmetyków.
Butyrospermum Parkii Butter (masło shea) – zmiękcza, nawilża i odżywia skórę.
Rosa Damascena Flower Water (hydrolat z róży damasceńskiej) – poprawia koloryt skóry, ma działanie kojące i łagodzące. Idealny dla skóry suchej, wrażliwej.


Produkt

Opakowanie to zwykły plastikowy słoik. Jestem przyzwyczajona do odkręcanych zakrętek w tego typu produktach, więc takie wieczko było dla mnie nowością. Nie ma problemu z otwieraniem lub zamykaniem, nawet mokrą dłonią. Peeling jak sama nazwa wskazuje ma konsystencje pasty, skład jest w 99,54% naturalny i pachnie baaardzo ładnie, ale o tym za chwilę :) Na zużycie pasty mamy 12 miesięcy, a jego ilość to 250ml.




Działanie

Peeling kupiłam pod wpływem impulsu. Zobaczyłam w miarę naturalny skład, ekstrat z róży, a więc i zapach będzie różany, do tego sól, która mocno złuszczy naskórek - pomyślałam, że to musi być to! Wyobraźcie sobie moje pierwsze wrażenie i rozczarowanie, kiedy peeling okazał się totalnym przeciwieństwem wszystkich moich oczekiwań. Niechętnie dałam mu jednak szansę i nie pożałowałam :) Pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła to zapach, który kojarzy mi się z kosmetykami używanymi w gabinetach SPA. W żadnym stopniu nie przypomina róży, za to jest świeży, cytrusowy, odrobinę jakby orientalny. Konsystencja gęsta, jak to peeling, pozwala na łatwe i przyjemne rozprowadzenie kosmetyku. Drobinki soli nie są duże, ale wystarczające, aby wykonać porządny masaż. Po chwili wcierania kryształki te pod wpływem wody rozpuszczają się, a peeling zamienia się w białą pianę. Zakwalifikowałabym tą pastę do ciała jako średni peeling i nie przypuszczałam, że aż tak ją polubię. Skóra po jej użyciu jest bardzo gładka i miękka, a zapach potrafi mnie bardzo zrelaksować.



Jeśli szukacie czegoś taniego, o dobrym składzie, co umili pielęgnację ciała, to Pasta do ciała Organic Shop jest strzałem w dziesiątkę. Chętnie poczytam o waszej pielęgnacji i sposobach na gładką skórę :)

10 komentarzy:

  1. Miałam od nich peeling o zapachu wodorostów i bodajże soli morskiej i zapachowo mi nie podszedł, ale działanie całkiem fajne :) Na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje, najchętniej te owocowe np. papaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, zapach wodorostów chyba też by mi nie podszedł :D Ja chętnie sprawdziłabym wersję mango lub z kawą.

      Usuń
  2. tej wersji zapachowej scrubu organic shop jeszcze nie miałam, ale wszystkie pozostałe już chyba tak:D bardzo je lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że inne wersje też się sprawdzają :)

      Usuń
  3. O tej wersji chyba wcześniej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przydałoby się trochę kolorów w pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam peeling z pestek malin i jest równie cudowny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiej firmy? Z gotowych peelingów widziałam taki z marki Vianek ;)

      Usuń
  6. Lubię takie nuty zapachowe, szczególnie, że są świeze :D

    OdpowiedzUsuń